Długowłosa Tusja, nosicielka wirusa tzw. kociej białaczki, przyjechała do nas początkiem roku jako kot uratowany z Ukrainy. Niemal od razu, gdy jej zdjęcia ukazały się na naszym portalu, została adoptowana. Moyo przez kilka lat mieszkał w bielskim schronisku. W zimie został przez nas wyciągnięty na leczenie. Wtedy też okazało się że także jest zarażony kocią białaczką. Po leczeniu, przez kilka miesięcy czekał na swoją szansę w domu tymczasowym. W maju opiekun Tusji stwierdził, że kotka potrzebuje towarzystwa i adoptował od nas też Moyo. Początkowo koty były wobec siebie zdystansowane, dodatkowo Moyo należy do kotów, które muszą mieć dużo czasu, aby zaufać i nie bać się człowieka. Ale z czasem koty bardzo się do siebie przywiązały. Teraz śpią razem, wylizują sobie futerko i są dla siebie oparciem. Były bardzo kochane przez swojego opiekuna i wszystko wskazywało na to, że tak już będzie na zawsze. Niestety, niedawno opiekun stracił życie w tragicznych okolicznościach 🙁 . Koty od razu trafiły interwencyjnie do schroniska, brutalnie wyrwane ze swojego dotąd bezpiecznego domu. Natychmiast, gdy tylko informacja o zdarzeniu do nas dotarła, odebraliśmy stamtąd przestraszone koty. Teraz są w bardzo awaryjnym domu tymczasowym. Szukamy dla nich nowego, bezpiecznego, gdzie mogłyby spokojnie dojść do siebie i gdzie zostałyby pokochane tak jak kochał je dotychczasowy opiekun. Do adopcji pójdą tylko wspólnie. Osoba, która chciałaby je adoptować, musi mieć świadomość ich choroby, oraz traumatycznej przeszłości.
Koty są podopiecznymi Stowarzyszenia KOTełkowa Drużyna. Przy adopcji obowiązuje wizyta przed adopcyjna i podpisanie umowy adopcyjnej.

 

 

2 KOMENTARZE

  1. Są przekochane. Niestety mogę im dac jedynie wsparcie duchowe. mam swoje 2 ukochane kotki i dodatkowo w ogrodzie jeszcze 5 które dokarmiam, o które dbam. Wierzę jednak ze znajdzie sie osoba o dobrym sercu która przygarnie oba kotki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ