17.07.2017 r. Laurenty odszedł za Tęczowy Most 🙁 Po adopcji kilka miesięcy temu przez nas Laurentego, okazało się, że jest chory na FIPa. NIkt nie spodziewał się takiego scenariusza, ale to życie go pisze, więc zazwyczaj jest inaczej niż człowiek by sobie zyczył. Zaczęło się długie leczenie Laurusia i gorączkowe poszukiwania domu tymczasowego lub stałego. Niestety nie jest to łatwe gdy kot jest chory. Laurenty był leczony w lecznicy i czekał, na dzień gdy będzie mógł opuścić to miejsce. Zaświeciło słońce i trafił do najlepszego, najukochańszego domu z dwojgiem wspaniałych ludzi. Do końca wspierali i zajmowali się nim z wielka miłością. Daniel dziękujemy Tobie i twojej wspaniałej Mamie za opiekę i miłość jaka daliście Laurentemu <3 Za to jak walczyliście do końca wierząc, że może jeszcze zdarzy się cud. Niestety nie zdarzył 🙁 Wiem, ze jest Wam bardzo ciężko bo pokochaliście to biedne , bezbronne i chore zwierzątko, które do końca swoich dni czuło Wasza miłość…..Dziękujemy, że nie umierał samotny, zapomniany w jakiejś obskurnej schroniskowej klatce , że miał kogoś kto trzymał go w ramionach……;(
18.06.2017r- Nie pisałam od momentu adopcji o Laurentym , kocurku, którego wyciągnełyśmy ze schroniska w bardzo złym stanie zdrowia. Oprócz kociego kataru okazało sie, że Laurenty jest chory na fip 🙁 Długo był leczony z infekcji, potem trafił na 3 tygodnie do jednego domu tymczasowego, nastepnie do drugiego, gdzie przebywa do tej pory. Laurenty jest cudownym kotem. Kocha człowieka i okazauje mu ta miłość. Cały czas jest leczony, musi zazywac leki i trzeba o niego dbac. Mimo to trzy dni temu Laurenty dostał ataku padaczkowego i trafił w bardzo zlym stanie do lecznicy z objawami neurologicznymi. Nie stawał tez na łapki 🙁 Na szczęście wczoraj była duza poprawa. Laurenty czuje sie lepiej, wstaje, ale główka nadal sie trzęsie. Jest pod opieka dr Patrycji, więc wiemy, że robi wszystko zeby mu pomóc <3 Jego opiekun bardzo go pokochał i ogromnie sie o niego martwi. Mamy nadzeje, że Laurenty wróci jeszcze do swojego opiekuna, który pozwolił mu zamieszkac u siebie mimo choroby i daje mu duzo miłosci.
(18.02.17) Dość długo nie było Laurentego w kociarni. Po powrocie z nieudanej adopcji i kilku dniach w kociarni poszedł na leczenie. Dopiero w tym tygodniu pojawił się w pomieszczeniu adopcyjnym Laurent przyszedł do kociarni 26.XI. i już za kilka dni 2.XII. poszedł do adopcji. Nie było nas przy adopcji, więc nie wiemy co za nie rozsądni ludzie go adoptowali. Laurent wrócił do kociarni bo…… szkoda nawet pisać te bzdury. Ludzie myślą, że to zabawka, nie żywa istota, która też czuje !!!! Wy ludzie! ogarnijcie się w końcu i zacznijcie myśleć zanim skrzywdzicie jakąś żywą istotę 🙁

ZOSTAW ODPOWIEDŹ